Blog Strona 112

Lindsey Fraser: Jak powstał Harry Potter. Wywiad z J.K. Rowling

0

Jak powstał Harry Potter? Pierwszy pomysł postaci wpadł do głowy Joanne K. Rowling podczas podróży pociągiem z Manchesteru do Londynu. Samą książkę autorka napisała w kawiarni swojego kuzyna. Pierwszy wydawca, do którego trafił maszynopis powieści Harry Potter i kamień filozoficzny odrzucił ją! Teraz pewnie pluje sobie w brodę, o ile nie powalił go atak apopleksji po osiągnięciu przez cykl zawrotnej popularności. Rowling litościwie nie wymienia nazwy nieszczęsnej oficyny. Opowiada za to o tym, jak w trakcie wymyślania postaci zemściła się na nielubianej babce i jak uczciła pamięć dwóch ukochanych dziadków…

Wiele tego typu smaczków można znaleźć w wywiadzie, który Lindsey Fraser, znawczyni literatury dziecięcej, przeprowadziła z jedną z najbogatszych obecnie osób w Wielkiej Brytanii (po premierze czwartego tomu Pottera J.K. Rowling znalazła się w pierwszej dziesiątce najzasobniejszych Brytyjczyków).

Podczas lektury tej rozmowy czuje się, że bogactwo i popularność krępują nieco pisarkę, która, ciesząc się z poczytności swoich książek, cierpi jednak na brak czasu na pisanie kolejnych odcinków, a poważne ograniczenie prywatności jest dla niej wyraźnie męczące.

Dorosłemu czytelnikowi może pozostać po przeczytaniu wywiadu pewien niedosyt – aż się prosi o zadanie dodatkowych, bardziej szczegółowych pytań w niektórych fragmentach rozmowy. Objętość też nie jest wstrząsająca – sama rozmowa to niespełna 40 stron rozstrzelonego druku. Kolejnych kilkanaście to esej Fraser na temat cyklu o małym czarodzieju. Niewykluczone jednak, że dla młodych odbiorców jest tego materiału w sam raz.

Media Rodzina, 2000

Magdalena Walusiak

10 stycznia 2001

VN:F [1.9.17_1161]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)
VN:F [1.9.17_1161]
Rating: 0 (from 0 votes)

Terry Pratchett: Kosiarz

0

ŚMIERĆ raz już zawiesił działalność (w Świecie Dysku ŚMIERĆ jest rodzaju męskiego), tzn. wziął sobie dłuższy urlop, ale przynajmniej załatwił zastępcę (Mort). Nie uchroniło to co prawda Świata Dysku przed metafizyczno-egzystencjonalnym zamieszaniem, ale przynajmniej miało pewne znamiona porządku. Tym razem jednak ŚMIERĆ dostaje odgórne wymówienie. Co gorsza – zostaje skazany na… śmierć. Przed ostatecznym swoim końcem odkrywa, że otrzymał CZAS, który zamierza w takim razie SPĘDZIĆ (ŚMIERĆ mówi zawsze wielkimi literami).

Proszę się nie obawiać, zdradzając te szczegóły nie psuję nikomu zabawy, Czytelnik znajdzie je bowiem już na początku powieści.

Do czego może prowadzić przestój po odejściu ŚMIERCI na przymusowy urlop, a przed powołaniem jego następcy? Wyobraźnia jak zwykle nie zawodzi Pratchetta. Nadmiar życia eksploduje, gdzie może, a także tam, gdzie nie może, umarli cisną się w przedsionkach miejsc wiecznego odpoczynku, a żyjący zostają narażeni na wyjątkowo nieprzyjemne przeżycia.

Oczywiście autor znajduje sobie i tym razem pewien element naszej rzeczywistości, którym się zabawia, który poddaje wariacjom oraz wyjątkowo ostrej krytyce, ukrywanej pod maskami gryzącej ironii i groteski. Wcześniej igrał z motywami szekspirowskimi (Trzy Wiedźmy), staroegipskimi (Piramidy), schematami hollywoodzkimi (Ruchome obrazki), czy atmosferą chandlerowską (Straż! Straż!). Tym razem wziął na tapetę pewne zjawisko naszej cywilizacji, mające z kulturą niewiele wspólnego. Jakie – nie zdradzę, bo autor w życiu by mi tego nie wybaczył. I miałby rację.

Tłumaczenie Piotra W. Cholewy jak zwykle pyszne, zatem zabawy nie zabraknie. A okrutny i nieuchronny danse macabre po raz pierwszy chyba w literaturze został przedstawiony w sposób wyjątkowo wzruszający (w Świecie Dysku! no koniec świata…), a przy tym bez taniego sentymentalizmu. Jak ten Pratchett to robi, że w humoresce fantasy dotyka rzeczy ostatecznych?…

Prószyński i S-ka, 2001

Cykl „Świat Dysku”

Magdalena Walusiak

15 stycznia 2001

VN:F [1.9.17_1161]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)
VN:F [1.9.17_1161]
Rating: 0 (from 0 votes)

Agatha Christie: Tajemnica Bladego Konia

0

Gdyby nie tajemnicza lista nazwisk, którą znaleziono przy zamordowanym brutalnie księdzu Gormanie, zapewne nikt nie domyśliłby się, że umierające – pozornie z przyczyn naturalnych – osoby są z premedytacją mordowane. Ofiar nie łączy kompletnie nic poza tym, że nie żyją… O przepraszam! Łączy je także to, że zawsze komuś zależało na ich śmierci.

Starzy wielbiciele królowej kryminału z pewnością znają nie tylko sam tytuł, ale i ten właśnie przekład. Kilka lat temu Tajemnica Bladego Konia w tłumaczeniu Krystyny Bockenheim ukazała się nakładem Wydawnictwa Dolnośląskiego. Natomiast jeżeli ktoś nie zdążył się dotąd z tą sensacyjną opowieścią zapoznać, będzie zaskoczony: wszystko wskazuje na to, że morderstwa dokonywane są w powieści najsłynniejszej Agathy świata przy pomocy czarnej magii! Ewentualnie – nieznanej czytelnikowi technologii. Byłoby to potraktowanie miłośnika klasycznego kryminału wyjątkowo nie fair…

Aby uspokoić zdezorientowanych, powiem tylko, że właśnie ta powieść Christie została uznana za najciekawszą z punktu widzenia toksykologii, a jedna z czytelniczek, pielęgniarka Marsha Maitland, dzięki znajomości lektury uratowała życie 19-miesięcznemu dziecku. Wydarzyło się to całkiem niedawno, bo w 1976 r., już po śmierci pisarki (zainteresowanych odsyłam do artykułu Magdaleny Pecul Trucizny Agathy Christie w lutowym numerze „Wiedzy i Życia” z 1999 r.).

Wracając zaś do Tajemnicy… – autorka nie po raz pierwszy prezentuje swój pomysł na zaprezentowanie trzech wiedźm z Makbeta. Powinny to być zupełnie zwyczajne staruszki, które zaczynają w pewnym momencie budzić grozę niekonwencjonalnym zachowaniem. Z takimi właśnie przedstawicielkami zła spotka się główny bohater – pisarz, historyk i domorosły detektyw. Szanse na zdemaskowanie głównego winowajcy ma nie tylko on, lecz każdy czytelnik. Wypada zatem życzyć tylko miłego rozwiązywania krwiożerczej zagadki.

Prószyński i S-ka, 2000

Seria „Koneser”

Magdalena Walusiak

19 stycznia 2001

VN:F [1.9.17_1161]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)
VN:F [1.9.17_1161]
Rating: 0 (from 0 votes)

Andrzej Sapkowski: Świat króla Artura. Maladie

0

Święty Graal był… kobietą! Jeśli AS chciał zaskoczyć nieobytego z historią badań mitologii celtyckiej czytelnika, świetnie mu się to udało. Toż łatwiej uwierzyć w żeńską płeć Kopernika! W przypadku genialnego astronoma przynajmniej można mówić o płci… A płeć Graala???

Sapkowskiemu ten koncept bardzo się podoba. Uzasadnia go nie tylko przy pomocy argumentów logicznych i historycznoliterackich (a mało kto w Polsce potrafi się nimi posługiwać równie odkrywczo i pokrętnie). Powołuje się też niejednokrotnie na Poważne Autorytety Naukowe, nierzadko zresztą burzliwie z nimi dyskutując.

Świat króla Artura to znakomity, pysznie napisany esej, w którym erudycja splata się z ironią i przewrotnym poczuciem humoru. Jeśli ktoś sądzi, że do pisania literatury fantasy wystarczy bogata wyobraźnia, po przeczytaniu tego tekstu natychmiast zmieni zdanie. Trzeba mieć skąd czerpać pomysły. A Sapkowski ma skąd, oj ma!

Na deser czytelnik otrzymuje w jednym tomie z esejem jedno z najpiękniejszych polskich opowiadań o miłości – Maladie. Punktem wyjścia jest legenda o Tristanie i Izoldzie. Ale nie najsłynniejsi kochankowie są w tym przypadku głównymi bohaterami…

SuperNOWA, 2001

Wydanie II, poprawione i uzupełnione

Magdalena Walusiak

23 stycznia 2001

VN:F [1.9.17_1161]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)
VN:F [1.9.17_1161]
Rating: 0 (from 0 votes)

Clive Barker: Imajica: Piąte Dominium – fragment

0

Rozdział 1

Kluczowe twierdzenie Pluthero Quexosa, najsłynniejszego dramatopisarza Drugiego Dominium, brzmiało następująco: W każdym dziele, bez względu na to, jak byłoby ambitne i głębokie, jest miejsce tylko dla trzech postaci. Dwóch zwaśnionych królów – i rozjemca; dwoje kochających się małżonków – i uwodziciel lub dziecko; bliźnięta – i duch matczynego łona; dwoje kochanków – i śmierć. Przez utwór mogą się naturalnie przewinąć setki, a nawet tysiące innych osób, wyłącznie jednak jako widma, słudzy i – z rzadka – odbicia trojga rzeczywistych, obdarzonych wolną wolą głównych bohaterów. Co więcej, wedle nauk Quexosa nawet to kluczowe trio nie ma prawa ostać się nietknięte. W miarę rozwoju fabuły będzie się zmniejszać – z trzech postaci zostaną dwie, potem jedna, a na końcu scena całkiem opustoszeje.

VN:F [1.9.17_1161]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)
VN:F [1.9.17_1161]
Rating: 0 (from 0 votes)

Smolderen, Marini: Cygan: Dzień Cara

0

Dzień Cara, 3 tom przygód Cygana, o których już pisaliśmy wcześniej, wraca wiarę w poziom tej serii. Przemoc i seks, które zachwycały w pierwszym odcinku, powróciły z większą siłą, dodatkowo wzmocnione dobrą fabułą, której nie można zarzucić braków tomu drugiego.

Całość rozpoczyna koronacja Cara Iwana, wokół którego toczyć się będzie akcja odcinka, będącego połączeniem krwawej jatki, zakulisowych rozgrywek, seksu, lesbijskiej miłości i narodowych uniesień. Na pierwszym planie wciąż jednak znajduje się Cygan, cyniczny, brutalny, lecz, jak się okazuje, niepozbawiony uczuć. Paradoksalnie jego postać, pozbawiona na pierwszy rzut oka zasad oraz ludzkich słabości, staje się opoką zdrowego myślenia. W chwili, gdy wokół wszyscy tracą głowę dla wizji Wielkiej Rosji, rozszarpując się w imię wydumanych idei, Cygan swoją nihilistyczna postawą nadaje kierunek rozsądkowi i w finale pozwala mieć nadzieję, że wtedy, gdy wszystko dookoła okazuje się ułudą, ostatnią pewną rzeczą na tym świecie pozostaje rodzina.

Cygan komiksem pro rodzinnym? Tia 😉

Egmont Polska, 2002

minimal

VN:F [1.9.17_1161]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)
VN:F [1.9.17_1161]
Rating: 0 (from 0 votes)

Świetliki vs Minimal Bros A.D. 2001

0

minimal bros: Postępująca komercjalizacja zespołu Świetliki powoduje dreszcze u zespołów zależnych. Czego się obawiają?

Grzegorz Dyduch: Ja nie wiem, czy my się komercjalizujemy. Jak sprzedamy 50 tysięcy płyt, to będziemy mogli mówić o komercjalizacji. Zespoły zależne się boją? Myślę, że się nie boją, ale powinny się zacząć bać. Nie wiadomo co będzie, jest płyta, jest fajnie, nie ma jej jeszcze fizycznie, ale jest już nagrana, myślę że będzie fajnie. Ktoś w radiu to puszcza, piosenki są fajne, ale czy mają się czego bać? Piasek niech się boi…

rozmawiał minimal

VN:F [1.9.17_1161]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)
VN:F [1.9.17_1161]
Rating: 0 (from 0 votes)

Harry pokonał Lucasa i Spielberga

0

Harry Potter and the Sorcerer’s Stone(bryt. Harry Potter and the Philosopher’s Stone) w reżyserii Chrisa Columbusa pobił wszelkie rekordy! Ekranizacja pierwszej części cyklu J.K.Rowling – Harry Potter i Kamień Filozoficzny już pierwszego dnia zarobiła w Wielkiej Brytanii ponad 23 miliony dolarów, odbierając prym Gwiezdnym wojnomGeorge’a Lucasa, którym w dniu premiery udało się zgarnąć 14,7 mln (w USA odpowiednio – 31,3 mln oraz 28,5 mln dolarów).

W Stanach Zjednoczonych i w Kanadzie film również odniósł oszałamiający sukces. W ciągu weekendu przyniósł swoim twórcom dochód przekraczający 93,5 miliona dolarów, wyprzedzając dotychczasowego lidera – The Lost World: Jurassic Park Stevena Spielberga (z wynikiem 72,1 mln.)

David Heyman (producent) w wypowiedziach dla prasy określił rywalizację ze Spielbergiem i Lucasem jako „zaszczyt” dodając, że „uśmiechał się od ucha do ucha”, widząc jak radzi sobie jego najnowsze „dziecko”.

Radość podziela cała ekipa. Sama autorka nie ustaje w pracy nad kolejnymi tomami – zgodnie z zapowiedziami w lipcu 2002 r. ukaże się piąta część Harry’ego Pottera: Harry Potter and the Order of the Phoenix. Kolejne adaptacje filmowe pojawią się nieco później – na listopad 2002 planowana jest premiera obrazu Harry Potter i Komnata Tajemnic, rok później – Harry Potter i więzień Azkabanu.

Produkcja Harry’ego Pottera i Kamienia Filozoficznego – opowieści o osieroconym adepcie szkoły magii i czarodziejstwa Hoghwart – kosztowała wytwórnię Warner Bros. 125 milionów dolarów. Wydatki na reklamę na rynku amerykańskim zamknęły się w kwocie 40 mln. Zapowiada się rekordowe tempo zwrotu inwestycji, jeśli wziąć pod uwagę, że film wyświetlany jest tylko w USA na 8200 ekranach w 3672 kinach. Publiczność „wali drzwiami i oknami”, a w biegu po wrażenia rodzice nie ustępują swoim dzieciom. Także ci, którzy nie czytali książek Rowling, są równie ciekawi przygód nastoletniego czarodzieja jak jego wierni fani – czytelnicy.

Sukces filmu to nie tylko tłumy na widowniach – to także stosy przychylnych recenzji. Harry’ego Pottera wychwalają nie tylko dzieci, ale i dorośli krytycy. Korzystne opinie prasowe sprawiły, że akcje wydawnictwa Bloomsbury wzrosły aż o 32%, co jest wynikiem o tyle zaskakującym, że spółki giełdowe notują ostatnio spadki cen, również w branży mediów.

Przebój kinowy nie wszędzie jednak spotkał się z tak entuzjastycznym przyjęciem. Wyjątkiem jest Hiszpania, a dokładniej Katalonia, w której pojawiają się głosy nawołujące do bojkotu filmu. Powodem jest zaniechanie wytwórni Warner Bros., która nie zdubbingowała Harrego Pottera na język kataloński (książki Rowling były natomiast tłumaczone na ten język). Na cenzurowanym zatem znajdą się wszystkie obrazy Warnera, które w ciągu najbliższych kilku miesięcy mają wejść na ekrany hiszpańskich kin. Czy nacjonalistyczne ciągoty ulegną pod naporem dziecięcych pragnień i zwykłej chęci zarobku – okaże się już 30 listopada.

Sukcesy filmu budzą także coraz większy niepokój wśród ornitologów, bowiem powodzenie Harry’ego Pottera już teraz napędza biznes zoologiczny – w Wielkiej Brytanii wzrosło gwałtownie zainteresowanie… białymi sowami. Każdy młody czytelnik chce mieć ptaka przypominającego Hedwigę, nie zdając sobie sprawy, że nie jest to wcale miłe i czyste zwierzątko. Ptasi specjaliści odbierają już sygnały, że do rezerwatów trafiają coraz częściej niechciane sowy – po stwierdzeniu, że trzeba się nimi pracowicie opiekować, gdyż bardzo brudzą, a co gorsza nie lubią być głaskane i przytulane, dzieci czują się znudzone ich towarzystwem i nie mają ochoty na kontynuowanie znajomości.

Przed nieodpowiedzialnymi zakupami ostrzegają między innymi przedstawiciele Królewskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków.

Nasza recenzja filmo o Harrym Potterze

Nasze receznzje cyklu o Harrym Potterze

Nasz wywiad z tlumaczem cyklu Pottera Andszejem Polkowskim

Karolina i wodnica

VN:F [1.9.17_1161]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)
VN:F [1.9.17_1161]
Rating: 0 (from 0 votes)

Harry Potter – recenzja filmu

0

Z mieszanymi uczuciami wybralem sie na piatkowa premiere filmu okrzyknietego jako bardziej oczekiwany niz ekranizacja „Przeminelo z wiatrem”. W uzyskaniu odpowiedniego nastawienia nie pomogly mi tez dotychczasowe ekranizacje kultowych ksiazek – wezmy na przyklad nieszczesnego Wiedzmina.

VN:F [1.9.17_1161]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)
VN:F [1.9.17_1161]
Rating: 0 (from 0 votes)

Liroy Vs Nevins

0

Cenię sobie bardzo It’s Like That zespołu RUN D.M.C. w remiksie Jasona Nevinsa. Dzięki jego wersji utwór który był jedną ze sztandarowych pozycji korzennego hip hopu (RUN D.M.C, Public Enemy, Beastie Boys) pojawil się ponownie w końcu lat 90-ych i swą dynamika i świeżością, obnażył słabość ówczesnych produkcji raperskich.

VN:F [1.9.17_1161]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)
VN:F [1.9.17_1161]
Rating: 0 (from 0 votes)