Kategorie
Film

Tarkowski i kino religijne

Tarkowski i kino religijne to tytuł najbliższego spotkania klubu filmowego w Centrum Kultury „Dworek Białoprądnicki” w Krakowie (ul. Papiernicza 2). Spotkania adresowane do młodzieży od 15 roku życia i wszystkich miłośników sztuki filmowej są bogato ilustrowane (na dużym ekranie) fragmentami wybranych dzieł filmowych. Program obejmuje m. in. podstawy wiedzy o filmie, analizę dzieła filmowego, historię kina. Najbliższy wieczór poświęcony sztuce Tarkowskiego odbędzie się we wtorek 1 marca o godz. 18.00. Wstęp wolny.

Wtorki o 18.00 to stały termin spotkań klubu filmowego w „Dworku Białoprądnickim”. Zajęcia prowadzi Urszula Tes – filmoznawca, doktorantka Instytutu Sztuk Audiowizualnych UJ.

Strona Centrum Kultury „Dworek Białoprądnicki”

informacja nadesłana

Kategorie
Film

10 nominacji dla Wesela

Film Wesele Wojtka Smarzowskiego otrzymał 10 nominacji do POLSKICH NAGRÓD FILMOWYCH ORŁY 2005. Warto dodać, że są to nominacje w najważniejszych kategoriach, m.in. dla najlepszego filmu, reżysera, scenariusza, za role męskie pierwszo- i drugoplanową, za drugoplanową rolę kobiecą, a także za muzykę, scenografię, kostiumy i montaż. Film, dystrybuowany przez SPI INTERNATIONAL POLSKA, wyświetlany jest w kinach w całej Polsce od 15 października 2004 roku.

Nominacje do Polskich Orłów 2005

dla Wesela

NAJLEPSZY FILM

NAJLEPSZA REŻYSERIA – Wojtek Smarzowski

NAJLEPSZA ROLA MĘSKA – Marian Dziędziel

NAJLEPSZA DRUGOPLANOWA ROLA MĘSKA – Arkadiusz Jakubik

NAJLEPSZA DRUGOPLANOWA ROLA KOBIECA – Iwona Bielska

NAJLEPSZY SCENARIUSZ – Wojtek Smarzowski

NAJLEPSZA MUZYKA – Ryszard Tymon Tymański

NAJLEPSZA SCENOGRAFIA – Barbara Ostapowicz

NAJLEPSZE KOSTIUMY – Magdalena Maciejewska

NAJLEPSZY MONTAŻ – Paweł Laskowski

Wesele to film o miłości i o pieniądzach. A właściwie o miłości do pieniędzy. Wojnar (Marian Dziędziel) – zamożny mieszkaniec małego miasteczka – urządza córce wystawne wesele. Zgodnie z „polską tradycją” impreza przybiera charakter pokazowy. Kiedy zabawa rozkręca się na całego, panna młoda (Tamara Arciuch) dostrzega wśród gości weselnych kamerzystę, swojego byłego chłopaka, którego nadal kocha. Wcześniej ustalony scenariusz wesela zaczyna wymykać się spod kontroli ojca. Chęć pokazania się przez gospodarza z jak najlepszej strony doprowadza do katastrofy.

Zdobyte dotąd nagrody i udział Wesela w międzynarodowych imprezach filmowych:

Międzynarodowy Festiwal Filmów Locarno 2004

Wyróżnienie Młodego Jury

Międzynarodowy Festiwal Filmów Sarajewo 2004

Program Regionalny

Międzynarodowy Festiwal Filmów Pusan 2004

Kino Światowe

FPFF Gdynia 2004

– Nagroda za Rolę Męską – Marian Dziędziel

– Nagroda Specjalna Jury

– Nagroda Stowarzyszenia Filmowców Polskich

– Nagroda Prezesa TVP

– Nagroda Rady Programowej TVP

informacja nadesłana

Kategorie
Film

Final Fantasy

Final Fantasy to pierwszy w pełni zrealizowany za pomocą komputerów film fabularny. Pierwszy, mimo tego że za prekursora filmowej animacji komputerowej uważa się Toy Story. Dlaczego więc Final Fantasy?

minimal

Kategorie
Film Literatura

Minimal Bros vs Ojciec Rambo

minimal bros: To, co zdaniem czytelników jest najlepsze w Pana twórczości, to precyzyjnie skonstruowana akcja i szczegóły działań jednostek specjalnych. Jak przygotowuje pan materiały do książek?

David Morrell: Gdy zaczynam pisać książkę, punktem wyjściowym jest esej tworzony wyłącznie na moje potrzeby. Zadaje sobie wtedy pytanie, czemu ten czy inny pomysł jest dla mnie interesujący, czemu mam spędzić rok mego życia na zgłębianiu danego tematu, czy jest tego warty?

Odpowiedzią jest możliwość poznania nowych interesujących faktów, pogłębienia wiedzy na dany temat i uczynienia mojego życia pełniejszym i lepszym. Ja nie tworzę książek dla pieniędzy, a na pewno nie są one dla mnie najistotniejsze, to co robię musi mi przede wszystkim sprawiać radość. Te historie, które mnie w pewien sposób fascynują, zmuszają mnie wręcz, by o nich pisać. Gdy już przekonam samego siebie, że historia, o której mam pisać, jest dla mnie, co oznacza, że jestem gotowy by się za nią zabrać.

minimal bros: Pana książki sprawiają wrażenie niezwykle autentycznych. To dobrze opracowana fikcja, czy raczej projekcje Pańskich doświadczeń?

David Morrell: Nigdy nie byłem żołnierzem, ni szpiegiem czy kimś tego rodzaju. Jestem zainteresowany tymi sprawami do tego stopnia, że poszukuję ludzi, którzy mogą mi o nich sporo opowiedzieć, można powiedzieć – nauczyć. Bardzo starannie przygotowuje się do pisania, mam za sobą kursy przetrwania, w związku z czym wiem jak utrzymać się przy życiu w dziczy. Mam za sobą kurs jazdy dla jednostek antyterrorystycznych, wiec wiem jak w przypadku porwania użyć samochodu jako broni, umiem wykonywać obroty o 180 stopni w przód i w tył przy dużej prędkości. Poza tym nauczyłem się kierować pojazdem z miejsca pasażera w przypadku, gdy kierowca został zabity, wtedy prowadzę samochód lewa ręką i stopą. Nauczyłem się także pracy ochroniarza, budowy bomb. Przygotowując się do pisania książki nie zawsze spotykam się z tego typu działaniami, na przykład w przypadku książki Podwójny wizerunek uczyłem się fotografii, o której nic nie wiedziałem, a w trakcie przygotowań stała się dla mnie fascynująca. W takim stopniu, że postanowiłem napisać książkę o fotografie. Wiec to niekoniecznie muszą być sprawy związane z życiem i śmiercią, po prostu muszą to być tematy, które są dla mnie pasjonujące.

minimal bros: Dużą rolę w Pańskich książkach odgrywają międzynarodowe spiski. Czy wierzy Pan, że to właśnie one rządzą światem?

David Morrell: Do pewnego stopnia. Myślę, że firmy tytoniowe są związane pewnego rodzaju spiskiem, ponadto firmy nafciarskie, a także każdy, kto jest w danym momencie naszym ulubionym złoczyńcą. Jednakże uważam, że pieniądz i kwestie z nim związane wyrastają ponad wszelkie inne uwarunkowania, nawet polityczne. Osobiście napisałem około czterech książek, w których jest wątek spiskowy, ale uważam, że ważniejszym tematem moich książek jest strach, gdyż w dzisiejszych czasach mamy dużo powodów do obaw. Wybieram swoich bohaterów, ponieważ jestem zainteresowany ich reakcjami na strach i jego kontrolowanie oraz zachowaniami ludzi w ekstremalnych warunkach.

minimal bros: Internet traktowany jest przez wielu jako rewolucja, która może doprowadzić do utraty monopolu na informację dużych firm.

David Morrell: Jeszcze rok temu uważano powszechnie, że Internet ma właśnie taką przyszłość, jednakże teras słyszy się o wielu firmach, które już nie są w stanie zarobić na swoje przetrwanie. Niektóre z nich wypadają z rynku, a w Stanach Zjednoczonych tak popularna firma jak Amazon.com nie przynosi zysków i ma ogromne kłopoty w związku ze spadkiem wartości jej akcji. Uważam, że znajdujemy się teraz w fazie rewolucji, ma to również związek z publikowaniem książek w Internecie i, być może, jest to interesujące. Jednakże nie uważam, żeby ściąganie książki z netu, a następnie czytanie jej w formie wydruku było czymś więcej niż zabawą. Książka jest czymś, co możemy trzymać w ręku, a idea ściągnięcia książki w formie umożliwiającej wymazanie jej następnie z pamięci komputera wydaje mi się niesmaczna i jest od strony estetycznej nie do przyjęcia. Książki są namacalnymi, pięknymi przedmiotami, które posiadają wartość wynikającą z tekstu, więc uważam, że jeśli elektroniczne książki mają kiedykolwiek stać się standardem, to w tej chwili znajdujemy się dopiero w początkowym stadium tego procesu.

minimal bros: Jak ocenia Pan filmowe adaptacje swoich książek?

David Morrell: Najlepszym z filmów na podstawie moich książek nie była wcale seria z Rambo, tylko ekranizacja książki Brotherhood of the roses. Nie wiem, czy był wyświetlany w Polce, ale w Stanach była to czterogodzinna miniseria. Miałem okazję pracować przy ekranizacji tej książki i uważam, że film okazał się doskonałą adaptacją. W przypadku filmu Rambo pierwsza krew, Stephen King powiedział mi, że uważa, że adaptacja była bardzo dobra, gdyż można w niej było rozpoznać wątek książki, co w przypadku większości adaptacji Kinga jest niespotykane. W książce główny bohater ginie, bo nie chciałem, by ktokolwiek przegrał lub wygrał.

Chciałem, by książka była antywojennym manifestem, który uzmysławia czytelnikom, że gdyby ludzie więcej ze sobą dyskutowali, sytuacje, w których zaczynają niszczyć się wzajemnie nigdy nie miałyby miejsca. W pierwszym filmie zostało zmienione właśnie antywojenne przesłanie. Może to czytelnicy uznają za ciekawe, że w oryginalnej wersji filmu Rambo Pierwsza krew bohater ginął w finałowej scenie. Po próbnych pokazach takie zakończenie nie uzyskało jednak aprobaty publiczności, która stwierdziła, że czuje się oszukana. Dopingowała bowiem głównego bohatera, a on tu nagle ginie. Fakt ten był dla widzów nie do przyjęcia. W związku z czym producenci zdecydowali się nakręcić inne zakończenie, w którym Rambo przeżywa, co z kolei pozwoliło na kręcenie kolejnych części filmu. Jeżeli jednak chodzi o pierwszy film, to wydaje się on w dalszym ciągu aktualny, mimo upływu lat od jego premiery.

Natomiast druga i trzecia cześć wydają się być niemalże kreskówkami. Druga część jest dla mnie dość interesującą kreskówką, można w niej zobaczyć wiele zabawnych sytuacji. Wyszły one co prawda twórcom filmu niezamierzenie, a moim ulubionym przykładem jest scena, kiedy Rambo ląduje helikopterem, umieszcza ludzi na tyle maszyny, a następnie nadlatuje nieprzyjacielska maszyna. Rambo odpala pocisk z bazooki i niszczy wrogi helikopter strzelając przez szybę, a przecież każdy wojskowy wie, że tylni płomień z bazooki zabiłby ludzi, których właśnie uratował.

W pewnym sensie jest to dosyć śmieszne, film sprawia wrażenie utrzymanego w konwencji westernu. Sprawa wygląda jeszcze inaczej w trzecim filmie. Uważam, że nie jest zabawny czy zajmujący. Fabuła jest banalna i pozbawiona elementów zaskoczenia i interesującej intrygi. Dodatkowo, premiera filmu zbiegła się z wyjściem wojsk sowieckich z Afganistanu. Nie ten film i nie w tym czasie – totalna porażka (śmiech). Tę trylogię oceniłbym następująco: pierwszy jest doskonały, drugi dość dobry, a trzeci??? Pozostawiam to bez komentarza.

rozmawial minimal

Kategorie
Film

Piętnaście minut / Fifteen minutes

Nikt ani nic dotychczas tak sprawnie i beznamiętnie jak media nie potrafił sterować ludźmi, wręcz całymi narodami. W czasach, gdy człowiek nie może obejść się bez telewizora, każdy, kto chce mieć jak największy posłuch, zdaje sobie sprawę, że najłatwiej go zdobyć za pomocą czwartej władzy. Zbrodnie, nieszczęścia, katastrofy – przerażają, ale jednocześnie mają największą oglądalność, a co za tym idzie – władzę. Największą sławą cieszą się nie aktorzy, muzycy czy politycy, ale mordercy, terroryści i mafiozi, którzy nie schodzą z pierwszych miejsc w serwisach informacyjnych.

Ten temat w kinie podejmowano już wiele razy i na wiele sposobów. Piętnaście minut jest kolejną próbą opowiedzenia o potędze czwartej władzy – silnej i niezwykle kreatywnej. Władzy, która spełnia przepowiednię Andy’ego Warhola z 1968 roku, że „w przyszłości każdy będzie miał swoje piętnaście minut sławy„. Nie jest to bynajmniej film o pragnieniu albo pogoni za sławą, ale o tym, jak łatwo i szybko można ją zdobyć i co dzieje się ze zdobywcą w świetle jupiterów.

Oczywiście rzecz się dzieje w Ameryce, kraju gdzie „nawet morderca może stać się gwiazdą”, kraju, w którym ludzie są w stanie zrobić wszystko, by znaleźć się w centrum uwagi, w kraju, w którym stacje telewizyjne płacą krocie za ekskluzywny wywiad z seryjnym mordercą.

Emil Slovak (Karel Roden) i Oleg Razgul (Oleg Taktarov) przyjeżdżają do Nowego Jorku, żeby odzyskać od swojego kumpla udziały za napad na bank. Rosjanin chce wyrównać rachunki i zdobyć przepustkę do lepszego świata, Czech natomiast marzy o sławie filmowej – chce być reżyserem. Chłopaki radzą sobie od początku nieźle. Kradną kamerę, mordują rodaków i drogą prostytutkę, wywołują wycie strażackich i policyjnych syren i oczywiście skupiają na sobie uwagę mediów. Owładnięty reżyserską obsesją Emil filmuje każdą zbrodnię, każdą szarpaninę, każde pchnięcie nożem i śmierć. Sprawą zajmuje się młody inspektor straży pożarnej Jerdy, skądinąd, Warsaw (Edward Burns) oraz superglina Eddie Flamming (Robert De Niro), ulubieniec mediów, bliski przyjaciel pięknej dziennikarki telewizyjnej.

Ponieważ dwaj przestępcy z Europy Wschodniej nie znajdują u kumpla pieniędzy, postanawiają swój American Dream spełnić dzięki pomocy mediów. Przecież w kraju bezwstydnych talk albo reality show sfilmowane morderstwo warte jest przynajmniej milion dolców.

Trudno oczekiwać od amerykańskiego filmu, że amerykańskim nie będzie. Trudno wymagać, że opowie o telewizyjnej manipulacji ludźmi odkrywając nowe horyzonty. Sprawa jest bardzo prosta, a skoro film jest typową hollywoodzką sensacją – musi być w sposób prosty opowiedziany. Nie można oczywiście Piętnastu minut zbyt poważnie traktować – opowiada on bowiem o świecie nie do końca poważnym, o sterowaniu prawdą, kreowaniu rzeczywistości i faszerowniu nią telewidzów.

Na Piętnaście minut warto oderwać się od telewizora.

reżyseria: John Herzfeld

obsada: Robert De Niro, Edward Burns, Kesley Grammer, Avery Brooks, Melina Kanakaredes, Karel Roden, Oleg Taktarov

USA 2001

Kamila Rokicka

Kategorie
Film Literatura

Cameron Crowe – biografia i filmografia

To zafascynowany muzyką reżyser, scenarzysta, pisarz i dziennikarz w jednym. Urodził się w Palm Springs, a wychował w San Diego w Kalifornii. Karierę dziennikarską rozpoczął mając 15 lat – pisał do „Playboya”, „Penthouse’a” i „Los Angeles Times”. Gdy miał lat 16, w 1973 roku nawiązał współpracę z „Rolling Stone”, dla którego przygotowywał m.in. profile Davida Bowiego, Neila Younga, Erica Claptona oraz zespołu Led Zeppelin.

W ten sposób zbierał materiały do swojej pierwszej książki. Beztroskie lata w Ridgemont High dokumentowały życie ówczesnych nastolatków. W 1979 roku stały się bestsellerem i zostały sfilmowana przez Amy Heckerling. Film wydany w Polsce tylko na kasetach wideo był sporym sukcesem kasowym. Był to nie tylko początek kariery filmowej Crowe’a. Na planie filmowym poznał swoją przyszłą żonę, grającą w zespole rockowym Heart, a Sean Penn, Jennifer Jason Leigh, Judge Reinhold, Nicolas Cage i Eric Stolz dzięki Beztroskim latom…. zwrócili na siebie uwagę. Scenariusz Crowe’a otrzymał nominację do nagrody Writers Guild of America za najlepszą adaptację.

1989 rok był dla Camerona Crowe’a rokiem debiutu reżyserskiego. Say Anything (Nie mów nic – wydany w Polsce tylko na VHS) z Johnem Cusackiem i Ione Skye, opowiada historię nieśmiałego indywidualisty zakochanego w najinteligentniejszej dziewczynie w klasie. Kolejny film Samotnicy z Mattem Dillonem, Bridget Fondą i Kyrą Sedgwick, opowiadający o młodzieży grounge’owej z Seattle, zbierał dobre recenzje głównie dzięki muzyce i muzykom, którzy w nim zagrali. Na ekranie pojawił się Eddie Vedder z Pearl Jamu, Chris Cornell z Soundgarden i Jerry Cantrell z Alice In Chains.

Po tym filmie Crowe wydał książkę Conversations With Wilder – zapis rozmów z reżyserem Billym Wilderem. Jego prawdziwy komercyjny sukces przyszedł w 1996 roku wraz z hitem Jerry Maguire z Tomem Cruisem w roli sfrustrowanego agenta sportowego wspieranego tylko przez jednego zawodnika (Cuba Gooding – nagrodzony za rolę Oscarem) i lojalną księgową (Renee Zellweger). Za scenariusz do tego filmu Crowe otrzymał nominację do Oscara. Podobny sukces nadszedł po autobiograficznym filmie U progu sławy, nagrodzonym Złotym Globem dla najlepszego musicalu lub komedii i Oscarem za scenariusz. Kate Hudson, która zagrała w U progu słąwy zasłużyła jedynie na nominację do Nagrody Akademii. Film wchodzi właśnie na ekrany polskich kin.

Filmografia:

2001 – Vanilla Sky

2000 – The Beatles Revolution

2000 – U progu sławy

1998 – Single Video Theory

1998 – Welcome to Hollywood

1996 – Jerry Maguire

1992 – Samotnicy

1989 – Say Anything…

Kamila Rokicka

Kategorie
Film

U progu sławy / Almost Famous

Kto kocha starego, dobrego rocka i elektryczne gitarowe brzmienie Zeppelinów; kto ciągle tęskni za słodkimi, rozwiązłymi latami siedemdziesiątymi; kto lubi proste, niebanalne opowieści podszyte autobiograficzną nostalgią powinien w wolnej chwili zobaczyć U progu sławy Camerona Crowe`a. Siłą napędową tego filmu jest muzyka. To ona przenosi widza w owe szalone czasy. Crowe opowiada o epoce lat 70. uczciwie i bez litości, czyli tak, jak stara się pisać bohater filmu – William. Mamy więc w U progu sławy szczyptę nostalgii, ale przede wszystkim prawdę o rządzących ówczesnym światkiem muzycznym prawach i zdemoralizowanych gwiazdach rocka.

Wszystkie wydarzenia oglądamy oczami Williama Millera, początkującego reportera, który jest alter Camerona Crow. Chłopak usiłuje znaleźć miejsce na ziemi, a scena rockowa 1973 roku staje się jego światem. Rzecz jest całkiem sprytnie pomyślana. Główny bohater, mimo, że znajduje się w samym oku cyklonu, jest tylko obserwatorem – jednoosobową publicznością. Dzięki takiemu poprowadzeniu fabuła filmu ułatwia emocjonalne wejście w rolę widza, a bohater szybko staje się bliski.

Oglądając U progu sławy można całkowicie się odprężyć: nie trzeba rozwiązywać żadnej zagadki – rozwiąże ją za nas William. On zada pytanie i przestudiuje odpowiedzi.

Na koncercie Black Sabbath chłopak poznaje piękną Penny Lane, która przedstawia go członkom zespołu rockowego Stillwater. Wkrótce magazyn „Rolling Stone” telefonicznie zleca mu przygotowanie reportażu o ich trasie koncertowej. Nikt jednak nie wie, że William ma dopiero piętnaście lat! Nikt nie wie, bo nikt nie pyta – w rockowym światku takie informacje nie są ważne. Tu rządzą trzy żywioły – seks, druggs and rock’n’roll. Penny Lane nie zdradza swojego prawdziwego nazwiska, ale jest za to duszą towarzystwa, a przecież naprawdę tylko to się liczy. W tej roli Kate Hudson jest jednocześnie zmysłowa i niewinna. Mimo że niezłe z niej ziółko, wygląda jak aniołek, emanuje delikatnym erotyzmem i niezwykłą wrażliwością. Wielbiciele ślicznych blondynek z pewnością nie będą mogli oderwać od niej oczu. Nie za darmo młodziutka aktorka otrzymała za tę rolę Złoty Glob i nominację do Oscara.

Luzacki styl życia rockmanów z zespołu Stillwater wiąże się z beztroskim brakiem odpowiedzialności, egoizmem i, oczywiście, z rozwiązłością seksualną. U progu sławy nie jest jednak filmem moralizatorskim. To czysto rozrywkowa produkcja, która może wzruszyć i rozśmieszyć. Akcja toczy się wartko, więc o nudzie nie ma mowy. Atmosfera lat siedemdziesiątych – oddana w muzyce, strojach i losach bohaterów, wciąga i urzeka, choć jest to najlepszym dowód na to, że muzyka nie zawsze łagodzi obyczaje.

reżyser: Cameron Crowe

obsada: Billy Crudup, Frances McDormand, Kate Hudson, Jason Lee, Patrick Fugit

USA 2000

Kamila Rokicka

Kategorie
Film Muzyka

OFF w Starej Prochowni

Od listopada na terenie znanej wszystkim Starej Prochowni (Stare Miasto, ul. Boleść 2) rozpocznie działalność nowy, offowy klub prezentujący wszystko to co najciekawsze w artystycznym światku stolicy i nie tylko. Odbywać się będą koncerty, pokazywane będą ciekawe filmy oraz funkcjonować będzie specjalna scena kabaretowa.

Plany twórców są dalekosiężne, miejsce jest piękne i jedyne w swoim rodzaju, potrzeba teraz tylko publiczności, która będzie bawić się razem z nami i wspierać naszą działalność. Zapraszamy więc wszystkich na oficjalne otwarcie nowego miejsca, 8 listopada (piątek) o 21.00. ruszają Spotkania Kabaretowe organizowane przez coraz bardziej popularny Teatr Konsekwentny, natomiast 9 listopada (sobota) o tej samej godzinie swoje podwoje otwiera PROCHOFFNIA, czyli muzyczny klub z muzyką jakiej nie znajdziecie nigdzie indziej – na otwarcie zagra post – jazzowa WIOSNA oraz rockowo- poszukująca formacja UFF OFF. Na koniec odbędzie się radosne jam session, w którym wezmą udział zarówno muzycy występujących zespołów, jak i każdy spośród publiczności, kto tylko będzie miał na to ochotę. Przygotowujemy także wiele innych atrakcji, ale te niech pozostaną NIESPODZIANKĄ. Zapraszamy!

Kontakt z organizatorami tel. 0 600 168 696

Starą Prochownię wspiera Stołeczne Centrum Edukacji Kulturalnej.

Kategorie
Film

Requiem dla snu / Requiem for a Dream

Przestać spać – za jakie grzechy taka kara? Twoja oaza spokoju, do której możesz uciec od świata – znika. Słodkie marzenia nabierają goryczy. Wpadasz w bagno po uszy. Rzeczywistość gwałci emocje. Przed tobą dantejska wyprawa do piekła złudzeń i niezrealizowanych pragnień.

Taką właśnie karę wymierzył swoim bohaterom Darren Aronofsky, twórca filmu Requiem dla snu.

Ćpali, żeby było piękniej i lepiej, a wplątali się w labirynt złowieszczych halucynacji – niestety bardzo realnych. Wygnano ich z krainy snu wprost w objęcia histerii i samotności. Nawet w „amerykańskim śnie” nie było już dla nich miejsca. Sarę, Harry’ego, Tyrone’a i Marion reżyser zepchnął na drugi plan – paradoksalnie nawet w samym filmie nie są zbyt ważni. To tylko przerażające przykłady, które można by mnożyć w nieskończoność.

Głównym bohaterem filmu jest nałóg. „To film o potworze, którego nie widać, ponieważ żyje w wyobraźni bohaterów” – mówi Darren Aronowsky. „Chciałem pokazać, że nie ma różnicy między nałogowym piciem kawy, braniem narkotyków, opychaniem się słodyczami i oglądaniem telewizji. Te nałogi są takie same”.

Aronowsky ciska w widza swoim moralizatorstwem, ale robi to z taką pasją, że trudno mu nie wybaczyć. Tak, jak w poprzednim filmie – Pi – fascynuje go strach, ból i agresja. Swoją historię opowiada głównie przy pomocy obrazów – bardzo sugestywnych. Nagłe cięcia podkreślają szybki upływ czasu, gwałtowne zmiany nastrojów bohaterów. Kamera włazi aktorom w twarze, naruszając tajemnice, odkrywając najskrytsze emocje. Jak refren powracające krzykliwe ujęcia ceremonii brania narkotyku i rozszerzającej się źrenicy są niemal pornograficzne. Pełno tu zbliżeń na ułomne, upokorzone ciała, poddawane medycznym i seksualnym zabiegom. Aronofsky jest agresywny i arogancki. Podmiot zamienia w przedmiot. Odsłania tajemnice autozniszczenia. Ludzka machina zjada swój własny ogon.

Im bardziej bohaterowie Requiem… wciągają się w swoje obsesje i uzależnienia, tym bardziej film kruszy się i rozpada – zmienia w poszatkowane gwałtownym montażem puzzle. Elektrowstrząsy roztrzaskują marzenia Sary o wyrwaniu się z samotności. Znika obraz-wizja Jennifer stojącej na molo, który wraca do Harry’ego w narkotycznych transach. W całości pozostaje tylko chore ciało – udręczone, sponiewierane i rzucone rzeczywistości na pożarcie. Więzi międzyludzkie znikają. Mit o „cudownej Ameryce” – kraju, w którym wszyscy są sławni, bogaci i piękni to bezwstydnie pusty frazes i najgroźniejszy narkotyk.

Bohaterowie filmu są przekonywujący i wzruszający. Ellen Burstyn (nominowana za tę rolę do Oscara) nie boi się pokazać brzydoty i udręki kobiety starzejącej się w samotności. Jej postać – zatopiona w marzeniach o sławie – budzi lęk i współczucie. Muzyka Clinta Manswella – również autora muzyki do Pi – piłowana przez Kronos Quartet paraliżuje.

Ktoś mógłby zarzucić Aronofsky’emu, że jest efekciarski, przesadnie hałaśliwy, rozhisteryzowany. Film jest wartościowy właśnie dzięki brutalnej szczerości reżysera. Jego sposób opowiadania wywołuje u widza pioruny emocji, wcześniej w kinie nie wywoływane.

Oto nowa era kina! Dla widzów przyzwyczajonych do prostych hollywoodzkich historyjek, film może być poważnym wstrząsem. Po Requiem… nie jest się już tym samym człowiekiem.

reżyser: Darren Aronofsky

obsada: Ellen Burstyn, Jered Leto, Jennifer Connelly, Marlon Wyans

muzyka: Clint Mansell

zdjęcia: Matthew Libatique

USA 2000

Nasza recenzja Pi
Temat muzyczny z Requiem dla snu MP3/2,3MB

Kamila Rokicka

Kategorie
Film Literatura

Transatlantyk wypływa

Gęba i pupa na wystawie, konkurs na miny, przegląd spektakli teatralnych inspirowanych twórczością Gombrowicza, premiera filmu Kolskiego Pornografia – to tylko niektóre punkty bogatego programu 5. Międzynarodowego Festiwalu Gombrowiczowskiego „Transatlantyk”, który odbędzie się w dniach 23-26 października w Teatrze Powszechnym w Radomiu.

W programie festiwalu znalazły się m.in.:

* przedstawienia teatralne i międzynarodowe projekty zainspirowane twórczością Gombrowicza

* międzynarodowe warsztaty tłumaczy Gombrowicza

* projekty plastyczne

– wystawa gombrowiczowska Trans-Atlantyk w Muzeum Okręgowym

– plenery w Muzeum Wsi Radomskiej

– wystawa Panicz – parobek

– konkurs na plakat inspirowany twórczością Gombrowicza

– multimedialne dzieła młodych twórców zainspirowane pojęciami Gombrowicza

– wystawa „Gęba oraz pupa czyli plastyczne rozmowy z Witoldem G.”

– przegląd performerów zainspirowanych Gombrowiczem

* projekty muzyczne

– Sztuka odjazdu Cage’a

– Pojedynek tanga z polonezem

– Kosmooperetka koncert muzyczny zainspirowany Gombrowiczem

* projekty teatralne

– etiudy studentów Akademii Teatralnej z Warszawy

– projekt Ferdydurkizm skierowany do młodzieży

– warsztaty teatralne na motywach Dzienników Gombrowicza

* projekty filmowe

– filmy dokumentalne o Gombrowiczu

– premiera filmu Pornografia Jana Jakuba Kolskiego

* projekty multimedialne

– Gombrowicz w internecie

– Jeden człowiek – wiele twarzy, czas i forma

– Kosmos – układanie światów

* sesja gombrowiczologów

* konkurs na miny

Więcej informacji o imprezie można znaleźć na stronie internetowej fesiwalu.

wodnica