Cygan Cagoj zaprasza, do ciepłej i serdecznej pisarskim talentom jego siostry, Socjalistycznej Republiki Turdystanu. To miła odmiana po przeczytaniu poprzednich tomów serii rozgrywających się na Syberii czy w deszczowych Niemczech. Jako, że wiosna i ocieplenie zawsze wpływają pozytywnie na szarego człowieka, ten komiks można polecić każdemu, komu znudziła się zima.
W oczekiwaniu na druk kolejnego tomu tej serii, siostra Cagoja zdążyła wydać swoją pierwszą powieść. Nie wiedząc, czemu za miejsce promocji swego dzieła – opisującego przygody z tomu komiksu zatytułowanego Dzień Cara – wybrała wspomnianą już pustynną krainę. Wątpliwości szybko ulatują, gdy do czytelnika dociera, że Turdystan jest matecznikiem Białego Skrzydła, organizacji, z którą Cygan ma na pieńku praktycznie od początku serii. Jeśli dodać do tego seksualnie nadpobudliwą wydawcę siostry, która ewidentnie zagięła parol na Cagoja, reszty chyba nie trzeba dopowiadać.
Autorzy komiksu po raz kolejny udowadniają swoja klasę. Zeszyt po zeszycie, umiejętne łącząc przemoc, gwałt, seks, sprawy honorowe, intrygę i szybkostrzelne pistolety maszynowe, budują wcale realny świat, w którym utożsamić się można z dowolnym bohaterem przedstawienia. Każdy z nich jest świetnie zaplanowany i wprowadzony w fabułę serii. Niezależnie od wyboru możemy liczyć na pełnokrwistego bohatera, który da popalić naszym potrzebom estetycznym. Oczywiście Cygan jest tylko jeden i to on łączy wszystkie występujące w komiksie wątki i postacie. Jednak, co nam szkodzi stanąć emocjonalnie po stronie Białego Skrzydła i czekać na kolejna odsłonę przygód Cagoja? Można być przecież pewnym, że złe charaktery nie zbłaźnią się w naszych oczach, a morderczy pojedynek Cygana i reszty siata trwać będzie jeszcze całkiem długo. Hew e Fan ;).
recenzja pierwszego tomu Cygana
recenzja drugiego tomu Cygana
recenzja trzeciego tomu Cygana
recenzja czwartego tomu Cygana
wydawca: Egmont Polska
minimal