Szowinistyczna dla „lewackich postępowców”, „kosmopolitycznych wodnikowców” oraz „wolnomularskich libertynów”, a polonocentryczna dla autora – taka jest według Waldemara Łysiaka jego najnowsza książka Empireum. Dla adeptów bibliofilstwa to skarbnica informacji o jednej z najmniej groźnych obsesji zbierackich.

Nie trzeba być bardzo bogatym człowiekiem, aby oddawać się książkowemu zbieractwu – dowodził Łysiak podczas konferencji prasowej zorganizowanej 7 listopada w warszawskim Empiku. „Wiem, że niektórzy bibliofile uznają to, co powiem, za herezję, ale za cenniejszą od niektórych kolekcji starodruków z XVI czy XVII w. uważam mój zbiór powieści dla młodych panien z okresu międzywojennego. Te książki istnieją często w jednym – dwóch egzemplarzach, ponieważ resztę nakładu po prostu zaczytano na śmierć!”

Zdaniem autora Fletu z Mandragory znacznie więcej radości może przynieść kolekcjonowanie unikalnych, chociaż niezbyt starych druków i pism, niż zbieranie drogich, istniejących w wielu egzemplarzach starodruków.

Bibliofilstwo nie jest jednak, według pisarza, kluczem do jego najnowszej książki. Najważniejszym słowem w pełnym tytule publikacji Patriotyczne Empireum Bibliofilstwa czyli przewodnik po terenach łowieckich Bibliofilandii tudzież sąsiednich mocarstw jest, według Łysiaka słowo „patriotyczne”. Wśród ponad tysiąca reprodukcji bibliofilskich druków (większość z nich pochodzi z prywatnych zbiorów Łysiaka) znalazły się m.in. eksponaty tematyczne związane z Piłsudskim, Lwowem i Wilnem, herbarze i różne wersje dziejów Polski oraz – naturalnie – zbiory związane z Napoleonem Bonaparte.

Za swoje największe trofeum bibliofilskie Waldemar Łysiak uważa jedyny istniejący pierwodruk Trenów Jana Kochanowskiego, który nadal zamierza „przekazać narodowi polskiemu, najchętniej Bibliotece Kórnickiej”.

Waldemar Łysiak – nota biograficzna

wodnica