W powieściach dla dzieci zawsze występował łobuz, dręczący młodszych kolegów, aż pojawiał się bohater, który wstawiał się za ofiarami. Foote uczynił gest w obronie Silvy i teraz uratował Parkera.

A tym łobuzem jestem ja, pomyślał Martinez. Ja jestem złośliwym zwierzchnikiem, dręczącym podwładnych, by złagodzić żałosne poczucie własnej niższości. Foote mnie rozgryzł.

Jeśli w tej scence mam grać rolę drania, to przynajmniej mogę zagrać ją dobrze, postanowił.