„Noc żywych trupów” zaczyna się sceną, gdy na cmentarz przybywa rodzeństwo, by odwiedzić grób ojca. Można przypuszczać, że to oni będą głównymi bohaterami. Dziewczyna jest lekko przestraszona — w każdym razie miejsce, na którym się znaleźli wzbudza jej szacunek.
Zupełnie inaczej jej brat, robiący sobie głupie żarty i dość nieudolnie naśladujący Borisa Karloffa, gdy z wykrzywioną twarzą sepleni „Zaraz po ciebie przyjdą”. I owszem, przychodzą, tyle, że po niego. Spotkany na cmentarzu starszy mężczyzna okazuje się zombim, który zaczyna się z chłopakiem szarpać, łamiąc mu kark na pobliskim nagrobku. Okazuje się, że w okolicy roi się od takich żywych trupów, poruszających się wolnym chwiejnym krokiem, z wyciągniętymi przed siebie rękami. Atakują ludzi, z uporem próbując kąsać, zupełnie jakby kęsy żywego ciała im samym miały zwrócić życie. Ich szeregi zasilają zainfekowani, tak, że liczebność plagi zaczyna się początkowo zwiększać — gdyż żywy trup umiera tylko podpalony albo trafiony kulą w głowę. Pewne jest jedno: jedynym lekarstwem na zakażenie jest śmierć.
I oto w samotnym domu barykaduje się siódemka ludzi. Do ich drzwi wkrótce zapukają zombie. Nie są gwałtowni, nie krzyczą, lecz jedynie wydają z siebie nieartykułowalne pomrukiwania. Ten barwny korowód stanowi spektrum całego społeczeństwa: biali, czarni, młodzi, starzy, nadzy, ubrani, kobiety i mężczyźni. Wobec siebie są tolerancyjni, nie kłócą się ani nie zwracają uwagi, jeśli komuś z nich wylewają się na ziemię wnętrzności. Jest wśród nich także przemieniony na cmentarzu w zombiego chłopak. Jak zauważa Andrzej Kołodyński: „W horrorze z lat trzydziestych, a nawet jeszcze pięćdziesiątych, źródłem grozy byli ‘inni’, ‘obcy’ — outsiderzy, monstra, przybysze z dalekich planet.
Film Romero świadczy, iż wahadło przesunęło się w drugą stronę. Obiektem grozy jesteśmy ‘my’, ludzie, z którymi widz identyfikuje się początkowo bez żadnych oporów”. Co ważne, w Nocy żywych trupów element nadprzyrodzony na pierwszy rzut oka występuje, ale tak naprawdę go nie ma. W filmie bowiem pada wyjaśnienie, że trupy zostały ożywione promieniowaniem przywleczonym na Ziemię przez sondę kosmiczną, która powróciła z Wenus. Tak więc to podejrzane eksperymenty rządowe spowodowały rozpad społeczeństwa. Mamy tu pierwszy element grozy, który z braku lepszego słowa należałoby nazwać społecznym. Kolejnym znaczącym faktem jest to, że jedyny ocalały z oblężenia domu, Murzyn, zostanie w ostatnich scenach zastrzelony przez odsiecz, która przybywszy, pomyliła go z zombim. Zaś jeszcze wcześniej obserwujemy, jak rozpadają się ideały rodziny.
Wśród osób przebywających w domu jest typowa amerykańska rodzina. Okaże się, że córka została zakażona przez zombie, co matka przez cały czas ukrywała. Dojdzie oczywiście do tragedii, gdy przemieniona już całkowicie i głodna żywego ciała dziewczynka rzuci się na swoich rodziców.
Film Romero firma Mayfly wydała w Polsce w specjalnej dwupłytowej edycji. Nigdzie na świecie „Noc żywych trupów” nie ukazała się z taką ilością dodatków. Oprócz ścieżek komentarza audio obecnych w wersjach wydanych w R1, mamy tu bowiem zupełnie unikalne materiały: są na przykład wywiady z Marilyn Eastman oraz grającym rolę Bena Duane Jonesem, który zresztą wkrótce po jego nagraniu zmarł na zawał serca – ów wywiad pozostaje więc ostatnią wypowiedzią, jakiej udzielił aktor.
Przede wszystkim jednak na płycie z dodatkami umieszczono dokument „American Nightmare”. Wypowiadają się w nim najbardziej znani twórcy horroru ostatnich lat z samym Romero, Wesem Cravenem oraz Tobe Hooperem na czele. Twórca efektów specjalnych do kolejnych filmów Romero, Tom Savini opowiada tam swój życiorys, rozpoczynający się od krwawego epizodu związanego z wojną w Wietnamie, gdzie pojechał jako fotograf.
Pojawia się także John Landis, wspominający, że poszedł do kina na „Noc żywych trupów” poszukując taniej sensacji i seksu, a wyszedł w szoku, że na ekranie głównym bohaterem był Murzyn (po raz pierwszy w dziejach kina!) i że film tak celnie uderzał w wartości powszechnie uważane za stanowiące podstawę amerykańskiego stylu życia.
Właśnie, dlatego film Romero uważany jest za tak ważne dzieło, że wykroczył poza ramy horroru i w sposób na jaki mało który twórca się odważył, opowiadał o mentalnych przemianach jakie zaszły w społeczeństwie – nie tylko amerykańskim – końca lat 60.
reżyseria: George A. Romero
występują: Marilyn Eastman, Karl Hardman, Duane Jones, George Kosana, Judith O’Dea, Judith Ridley, George A. Romero, Kyra Schon, Keith Wayne
produkcja: USA 1968
czas trwania: 96
Piotr Mańkowski