Vlad, rosyjski weteran wojenny – z tych, co to jeszcze mają jeszcze nogi i moc, żeby rozwalić parę imprez na mieście – kontynuuje podróż rozpoczętą w pierwszym zeszycie serii. Szukając brata trafia do miejscowości o sielsko brzmiącej nazwie, Nowinka. Tytułowy gospodarz miejscowego pałacu, Czeczen, przyjmuje go nad wyraz chłodno, pamiętając niedawną wizytę brata Vlada. Do fabuły wplątany zostaje także urzędnik, który cudem unika śmierci w pociągu, wysadzonym przez przeciwników rządu.

Należy przyznać, że kolejna – druga już – część Vlada miło rozczarowuje. Po koszmarnie narysowanej i opowiedzianej pierwszej części tego komiksu – o której już pisaliśmy – do rąk czytelnika trafia całkiem sensowna historia, opowiedziana w ciekawy dla widza sposób. Jednak nie spodziewajmy się po tym komiksie wydarzenia literackiego. Sama fabuła jakoś trzyma się kupy i jest całkiem frapująca. Jednak dialogi… te są momentami osłabiająco głupie.

Nie nastawiajmy się, na graficzne fajerwerki. Owszem widać, że rysownik od czasu pierwszego tomu, skończył już jakiś kurs plastyczny, na którym liznął malowania brył i zasad rządzących perspektywą. Mało tego, jego rysunek zbliża się chwilami do szkiców, jakie mógłby kreślić na knajpianych serwetkach Enki Billal, jednak trudno uznać je za perfekcyjne. Warto dodać, że w porównaniu z poprzednim, albumem stał się cud! Rysunki przestały przeszkadzać.

Recenzja pierwszej części Vlada

Wydawca: Egmont Polska

minimal