Grzeczne dzieci i ich porządni rodzice! Zwróćcie swe oczy w innym kierunku. Zajmijcie się lepiej czymś pożytecznym i śmiertelnie nudnym. Nawet nie spoglądajcie na tomiki z przygodami Kapitana Majtasa. Albo urażą Wasze nieskazitelne gusta, albo, co gorsza, doprowadzą do zmartwychwstania Waszego poczucia humoru.
Kapitan Majtas jest „szybszy niż strzelająca gumka od majtek, silniejszy od bokserek”, a przeskakuje wieżowce „nie rozdzierając sobie gaci w kroku”. Jego niezawodną bronią są, jak nietrudno się domyślić, slipki lub inne galoty, a bojowy okrzyk brzmi „Majtasowa Moc!” Chwyty poniżej pasa? Klozetowe poczucie humoru? Cóż poradzić, jakie czasy, taki bohater. Gdy dziadkowie Superman i Batman wypoczywają na dobrze zasłużonej emeryturze, ktoś musi ratować świat. Niejedna śmierdząca sprawa mogłaby doprowadzić do zagłady ludzkości, gdyby nie dzielny Majtas walczący o „prawdę, sprawiedliwość i wszystko, co jest z bawełny i nie kurczy się w praniu”. Seria funkcjonuje w USA od 1997 r. Do końca ub. roku ukazało się 6 tomików, których nakład przekroczył 14 mln egzemplarzy. W Polsce tłuściutki kapitan walczy i nieźle daje sobie radę od ubiegłego roku.
Bohater serii książeczek Dava Pilkeya jest parodią amerykańskich herosów komiksowych, poczynając od ich wymyślnych kostiumów, a na cudownych umiejętnościach skończywszy. Kapitan Majtas biega w slipkach, owija się płaszczem z czerwonej zasłonki, a latanie kończy się w jego przypadku bolesnymi upadkami.
Parodia i pastisz wykorzystywane przez Pilkeya mają swoje źródła w amerykańskiej kulturze popularnej (nietrudno się na przykład domyślić, kto był protoplastą walecznego Robo-Klopa) – komiksach oraz filmach fantastycznych, horrorach klasy B i C (Inwazja krwiożerczych klozetów!) oraz komediach slapstickowych (zamiast latających tortów – pociski z obrzydliwego gulaszu ze szkolnej stołówki). Głównymi bohaterami cyklu, poza tytułowym Majtasem, są dwaj uczniowie George i Harold – godni następcy Tomka Sawyera, urwipołcie i dowcipnisie, odpowiedzialni nad wyraz (gdy tylko w szkole wybucha jakaś afera, zazwyczaj właśnie oni ponoszą za to odpowiedzialność).
Warto wspomnieć o formie, w jakiej ukazują się tomiki z przygodami Kapitana Majtasa. Sam autor nazywa je ilustrowanymi powieściami, co w tym przypadku oznacza formę pośrednią między literaturą a komiksem, a chwilami także… filmem! Nie zamierzam wyjaśniać czytelnikom, na czym polega denna animacja, to trzeba po prostu zobaczyć. Pilkey wykorzystał patent prosty, dowcipny i skutecznie doprowadzający odbiorcę do spazmatycznego chichotu. Narracja przenika się z ilustracjami (często stylizowanymi na rysunki dziecięce), a formy opowieści językowej i plastycznej przeplatają się tak dokładnie, że rozdzielenie ich jest po prostu niemożliwe. Wybuchowa mieszanka jest dzięki temu niezwykle dynamiczna, możliwości operowania skrótem nieograniczone, zaś wszelkie dwuznaczności słowno-rysunkowe wykorzystane do maksimum.
Sztubacka, nieskrępowana belferskimi nakazami wyobraźnia nadaje ostateczny kształt historyjkom o niepokornych, nieznośnych indywidualistach i głupawym postsupermanie. Dla dzieciaków lektura przygód Kapitana Majtasa to niezły sposób odreagowania kontaktów z wrednymi nauczycielami, dla dorosłych – zgrabny i niegroźny substytut palenia opon po zderzeniach z absurdami wszelakich instytucji.
Dav Pilkey: Kapitan Majtas, Egmont Polska
Do tej pory ukazały się w Polsce:
Przygody kapitana Majtasa, Egmont, 2002
Inwazja krwiożerczych klozetów, Egmont, 2002
Wiosną tego roku mają trafić do księgarń dwa kolejne tomy:
Inwazja Nieprawdopodobnie Nikczemnych Kucharek z Kosmosu oraz Przerażający Plan Profesora Pofajdanka.