Blog Strona 113

Arturo Pereza Reverte: Terytorium Komanczów

0

Wszystkich wielbicieli talentu pisarza zaskoczy z pewnością tematyka tej pozycji. Otóż autor zrezygnował z literackiej fikcji i przedstawia w niej świat korespondentów wojennych, znany mu doskonale z własnych doświadczeń – Perez Reverte był przeszło 20 lat korespondentem z miejsc konfliktów zbrojnych.

Akcję książki umieścił w Bośni, a dokładnie w okolicach mostu w Bijelo Polje, który znajduje się na ziemi niczyjej, tytułowym „terytorium Komanczów”, stając się obiektem zainteresowania dwójki dziennikarzy.

Most w Bijelo Polje jest osią łączącą całą książkę: alter ego autora – Marquez, doświadczony korespondent wojenny, który w swej karierze relacjonował całą gamę konfliktów zbrojnych, począwszy od Iranu, poprzez Nikaraguę, Bejrut, skończywszy na wojnie w Jugosławii, nie miał szczęścia do zarejestrowania na taśmie filmowej eksplodującego mostu. Zawsze zjawiał się albo za późno, albo za wcześnie, widział setki zniszczonych konstrukcji, co irytowało go do tego stopnia, że przeistoczyło się w swoistą manię.

Most w Bijelo Polje i dwóch samotnych dziennikarzy tworzy magiczny trójkąt, w którym pojawiają się zjawy przeszłości, koledzy po fachu, którzy bądź to zginęli podczas wykonywania swej pracy, tudzież oszaleli do stopnia pozwalającego jeździć im po pijaku i narkotykach po polach minowych.

Przy moście w Bijelo Polje, przewija się cała galeria charakterów, postaw, krwawych wspomnień, zakłamanych polityków, ofiar snajperów, egzekucji, aktów bohaterstwa i zwykłej głupoty, dziwek i kobiet z jajami. Lecz książka nie ma w sobie ani odrobiny klimatu poprzednich powieści Pereza-Reverte: nie ma w niej tajemnicy, zagadek, wszystko jest jasne i przeraźliwie przejrzyste.

„…wojna jest jedna: jakieś nieboraki, strzelają do siebie, umierając ze strachu w dziurach pełnych blota, a ważny sukinsyn siedzi i pali cygaro w klimatyzowanym biurze, gdzieś bardzo daleko, wymysla flagi, hymny narodowe i pomniki nieznanego żołnierza, nie brudząc się krwią ani gównem. Wojna to biznes dla sprzedawców i generałów, drogie dzieci. Cała reszta to bałach…”

To jeden z najmocniejszych światów jakie dane mi było odwiedzić. Pozbawiony moralitetów i ocen, czysty opis piekła, jakie czai się w głowie każdego z nas i czeka na dopalenie lontu.

Wydawnictwo Literackie Muza S.A., 2001

rafał Hubert

VN:F [1.9.17_1161]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)
VN:F [1.9.17_1161]
Rating: 0 (from 0 votes)

Reich

0

Potwór zjada własną głowę… można by rzec po obejrzeniu Reichu, najnowszego filmu Władysława Pasikowskiego. Człowiek który wstrząsnął polskim filmem na początku lat 90-ych, paraliżując sławy naszego kina jasnym spojrzeniem na rzeczywistość, nie ma dziś, na początku kolejnej dekady, nic do powiedzenia.

VN:F [1.9.17_1161]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)
VN:F [1.9.17_1161]
Rating: 0 (from 0 votes)

Alan Grant & Simon Bisley: Batman & Lobo

0

Niewątpliwa gratka dla miłośników obu bohaterów: Mrocznego Rycerza i kosmicznego rzeźnika (alias Ważniaka). Komiks panów Granta i Bisleya to historia z cyklu Elseworlds, co oznacza, że nie jest częścią oficjalnego cyklu przygód Batmana i Lobo. To natomiast daje scenarzyście pole do popisu. Historia ma klimat niemal mafijny.

Lobo został bowiem wynajęty aby zlikwidować Jokera, niekoronowanego króla zbrodni w Gotham. Jednak Joker (z małą pomocą 10 milionów dolców) przekonuje Lobo, by ten egzekucję odłożył na później, tymczasem zajmując się upokorzeniem Batmana. Ważniak – podszywając się pod Mrocznego Rycerza – zaczyna więc sukcesywnie mordować kogo popadnie: przestępców, superbohaterów i sporo całkiem niewinnych ludzi. Tymczasem Batman maniakalnie poszukuje rozwiązania zagadki swego zaginionego brata…

TM Semic ostatnio wydawał komiksy słabiutkie, jednak tą pozycją skutecznie się rehabilituje. Dobry scenariusz Granta i znakomite ilustracje Bisleya to prawdziwy popis nieposkromionej wyobraźni. Warto mieć.

Wydawca: TM Semic

Jakub Demiańczuk

VN:F [1.9.17_1161]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)
VN:F [1.9.17_1161]
Rating: 0 (from 0 votes)

Wiedźmin, powrót koszmaru

0

Dawno, dawno temu, a był to początek lat dziewięćdziesiątych, na polskim rynku istniało tylko jedno wydawnictwo publikujące komiksy. Nazywało się to cudo Komiks Fantastyka i w szale totalnego upadku komiksu w Polsce starało się pokazywać rodzimym czytelnikom to, co najlepsze w komiksie światowym i nie tylko. Mimo oporu materii pismo sprzedawało się całkiem nieźle, stanowiąc przyczółek dla mającego odrodzić się w przyszłości rynku komiksowego.

Aż pewnego pięknego dnia nadszedł… Wiedźmin, a dokładniej komiks autorstwa Bogusława Polcha, cenionego za rewelacyjną serię z Fanky Kovalem, i Macieja Parowskiego, współautora scenariusza Kovala, obecnego naczelnego „Nowej Fantastyki”, notabene znanego dziwaka i megalomana.

Komiks stworzony przez obu jegomościów, oparty na słynnej już wtedy prozie Sapkowskiego, był na tyle „oryginalny”, iż położył na łopatki ambitne przedsięwzięcie, jakim był Komiks Fantastyka, i doprowadził je do zgonu. Czytelnicy okazali się bowiem rozbestwionymi indywiduami, nie umiejącymi zrozumieć powodu, dla którego świetna historia Sapkowskiego została zilustrowana koszmarnej jakości rysunkami, już na pierwszy rzut oka przypominającymi gryzmoły dzieci z podstawówki. Co gorsza w żaden sposób dzieła spółki Polch/Parowski nie przystawały do tego, co wcześniej serwował fanom rzeczony team. Pojawiły się nawet plotki, że Bogusław firmował swym nazwiskiem rysunki Macieja.

Jaka była prawda, do dziś nie wiadomo. Wiadomo natomiast, że komiks ten został właśnie wznowiony przez wydawnictwo Prószyński i S-ka, które na fali wzmożonej przez ekranizację Wiedźmina sapkomanii stara się uszczknąć trochę dla siebie.

Chwała Prószyńskiemu za przypomnienie widowni największej tandety komiksowej wszechczasów! Dzięki niej nowe pokolenie miłośników rysunkowych historii ma szanse zobaczyć, jak komiksy nie powinny wyglądać! Ameeen!

Jest bardziej niż pewne że pozycja ta sprzeda się jak świeże bułeczki, ciekawe tylko dlaczego Prószyński nie poszedł na całość i nie zamieścił podobizny Michała Żebrowskiego na okładce omawianego DZIEŁA…

minimal

VN:F [1.9.17_1161]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)
VN:F [1.9.17_1161]
Rating: 0 (from 0 votes)

Biografia Imre Kertésza

0

1929 – pisarz urodził się w Budapeszcie, w 1944 deportowano go do Oświęcimia, w 1945 roku uwolniony w Buchenwaldzie

VN:F [1.9.17_1161]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)
VN:F [1.9.17_1161]
Rating: 0 (from 0 votes)

Smolderen, Marini: Cygan: Syberia w ogniu

0

Druga część Cygana, zatytułowana Syberia w ogniu, utrzymuje wysoki poziom scenariusza i rysunku, natomiast autorzy odchodzą powoli od mangowego stylu, który był mocno wyeksponowany w pierwszej części cyklu. Rewelacyjny pierwszy epizod, w którym czytelnik trafia do odizolowanego od świata, oblężonego Żagańska, daje przedsmak tego, co czeka nas w dalszej części Syberii w ogniu.

Wszechobecna syberyjska zima, strach, seks, przemoc, podstęp i zdrada. Wszystkie elementy opowieści tworzą spójna całość, zaskakując dynamiką i nieoczekiwanymi zwrotami akcji. Jedyne, co można zarzucić drugiej części Cygana, to przesadne epatowanie przemocą. Brzmi to może dość niezrozumiale, jeśli weźmiemy pod uwagę, że cały komiks jest po brzegi wypełniony scenami przeznaczonymi wyłącznie dla dorosłego czytelnika. Ale tym bardziej niezrozumiałym staje się dodatkowe „podkręcanie” klimatu. Próba gwałtu na nastoletnim carewiczu Rosji jest nie tyle niesmaczna, co absolutnie nieuzasadniona fabulatnie.

W Piotrusiu Panie Loisela podobna scena wynikała z konwencji i logiki akcji, w praktyce budując obraz świata, w którym żyje bohater. Wprowadzanie takich epizodów umożliwało również złamanie ogólnie przyjętych wyobrażeń o histori stworzonej przez Jamesa Barriego. W przypadku Cygana scena gwałtu służy tylko i wyłącznie zaszokowaniu czytelnika.

Jest to jednak pojedynczy przykład nieuzasadnionego z punktu widzenia scenariusza prezentowania brutalności. Generalnie Syberia w ogniu jest kolejnym dobrym, by nie rzec bardzo dobrym, komiksem wydanym przez Egmont Polska.

Egmont Polska 2001

minimal

VN:F [1.9.17_1161]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)
VN:F [1.9.17_1161]
Rating: 0 (from 0 votes)

Wajda vs BB

0

Zadziwiającą wizję programów telewizyjnych przedstawili dzisiaj znani skądinąd polscy reżyserzy filmowi. Otóż zdaniem Wajdy, Zanussiego i Kawalerowicza, w Polsce powinno pojawić się prawne ograniczenie widowisk typu reality show (Big Brother, Dwa Światy, Amazonki, Agent itd.). Zdaniem kwiatu filmu polskiego programy te są „coraz drastyczniejsze, wystawiają na sprzedaż coraz intymniejsze strefy życia, wulgaryzują to co powinno być najbardziej pilnie strzeżone, wciągają coraz młodszą, moralnie bezbronną widownię”.

Wielkiej trójce wtóruje Jarosław Seliin z Krajowej Rady Radiofoni i Telewizji, wyciągając z szafy argumenty pochodzące z tak cywilizowanych krajów jak Turcja w której wyłączono nadajniki stacji emitującej „zakazane treści”. Jak widać lata życia w komunizmie zostawiły na tyle trwałe zmiany chemiczne w co poniektórych mózgach, iż powrót cenzury jest kwestią czasu. Pod osłona obrony wartości moralnych dąży się bowiem do nałożenia knebla na „niskie instynkty i gusta”. A to jak powszechnie wiadomo jest nierealne, tak bowiem jak nie udało się przez blisko 50 lat zniszczyć do końca kultury, sztuki i wysokiej próby literatury i poezji, tak zarazem nikłe są szanse na ogólno globalny zakaz żucia gumy, które samo w sobie jest niskie i niesmaczne dla sporej grupy ludności, ale jednak przyjeło się i nikt nic na to nie poradzi.

Zakazy mają bowiem to do siebie iż na ogół wywołują reakcje przeciwną do zamierzonej, a gustów społecznych nie da się wyrabiać na ich bazie. Dziwnym jest dla nas fakt, iż bądź co bądź przedstawiciele inteligencji naszego kraju, zaczynają się bawić w mentorów i cenzorów gustów społecznych, nie czując przy okazji faktu iż popełniają grzech pychy. Jakim bowiem prawem wypowiadają się w kwestiach dotyczących sporej grupy ludności własnego kraju?

Czy dyskusyjne wyniki oglądalności polskich filmów w ostatnich latach są wystarczającą przepustka do tego typu zachowań? Nie sądzę, tym bardziej że sporą zasługę w powstawaniu filmów reżyserowanych przez protestujących reżyserów maja stacje telewizyjne, których dochody nie pochodzą z transmisji obrad sejmu i senatu, a właśnie z przyziemnych i niskich seriali i wszelkiego rodzaju teleturniejów, konkursów i innych ludycznych rozrywek.

Z jednej strony rodzi się pytanie, czy poziom filmu polskiego w ciągu ostatnich lat wzniósł się tak wysoko, że zapomnieć należy o pochodzeniu pieniędzy na mega produkcje, oglądane głównie przez wycieczki szkolne?

Z drugiej zaś strony powraca jak bumerang sytuacja z przed paru lat, kiedy na Psy Pasikowskiego do kin waliły tłumy (bez żadnej praktycznie reklamy), a Andrzej Wajda zadziwiony tym stwierdził że „widocznie Pasikowski wie więcej o polskiej publiczności niż on sam”. Przy całym szacunku do niedawnego zdobywcy Oscara, ale rodzi się podejrzenie że przez te parę lat niczego się o publiczności nie dowiedział.

VN:F [1.9.17_1161]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)
VN:F [1.9.17_1161]
Rating: 0 (from 0 votes)

Geografia w Porwaniu Baltazara Gąbki

0

Smok Wawelski i jego nieodłączni towarzysze: Bartłomiej Bartolini, Doktor Koyot, Baltazar Gąbka i Król Krak to postaci, których rola we współczesnym świecie popkultury wygasła, całkowicie niesłusznie zresztą. Tym tekstem zamierzam choćby w minimalnym stopniu przywrócić tym bohaterom należne im miejsce pośród milionów innych postaci literatury.

Wielu czytelników opowieści o Smoku nie zwraca prawdopodobnie uwagi na świat w jakim dzieją się przygody naszych bohaterów. Oto próba nakreślenia mapy świata (a właściwie jego części) w czasach Króla Kraka. Dla postaci z „Porwania…” podstawową skarbnicą wiedzy o ich świecie jest dzieło Georgiusa Simonidesa „Opisanie krain dziwacznych y wielce ciekawych na krańcach świata naszego znaydujących się”. Jest to zaiste opracowanie arcyciekawe, ale przestarzałe. Pełno w nim domysłów i legend, często nie potwierdzonych naukowymi badaniami. Wobec tego nasi podróżnicy skazani są na szczątkową wiedzę, własną intuicję i wskazówki uzyskane od napotkanych w trakcie wędrówki tubylców. Wprawdzie brak solidnego opracowania na temat geografii świata może wydawać się dziwny, gdyż w niemal każdym kraju na trasie podróży istnieją środki masowego przekazu (zwłaszcza prasa i radio). Jednak o tym jak słaba jest wiedza Smoka i jego towarzyszy o świecie może świadczyć sytuacja z drugiej części ich przygód („Misja profesora Gąbki”), gdy o wyborze drogi decydował rzut monetą!

Pierwszą rzeczą jaka nam się narzuca, to fakt, że Pagaczewski nie wymyślił niczego nowego, jeśli chodzi o kraje umieszczone w tle. O Bartolinim wprost powiedziane jest, że pochodzi z Włoch, co wskazuje na Europę w znanym nam kształcie. Przypuszczenia te potwierdza kłamstwo, którym raczy naszych bohaterów Don Pedro podczas pierwszego spotkania. Twierdzi on bowiem, że pochodzi z „dalekiej Espanioli”, pod tą nazwą zaś kryje się oczywiście Hiszpania. O tym, że Kraków nazywany jest Grodem Kraka, chyba nawet nie powinienem wspominać. Jak dotąd idzie łatwo, nieprawdaż?

Kuba Demiańczuk

VN:F [1.9.17_1161]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)
VN:F [1.9.17_1161]
Rating: 0 (from 0 votes)

Edwin Black reklamuje Holocaust

0

„Nie jestem moralizatorem” – powiedział podczas konferencji prasowej Edwin Black, autor książki IBM i Holocaust. Stwierdzenie o tyle dziwne, że jego ostatnia książka, mówiąca o współpracy IBM z nazistowskim reżimem III Rzeszy, ma przede wszystkim wydźwięk moralny.

Black, zapytany o jego zdanie na temat sprzedaży technologii komputerowych do komunistycznych Chin, w których wykorzystywane są podobnie jak w przypadku III Rzeszy, odparł krótko: „Nie widzę nic złego w tym, że Chińczycy wykorzystują te technologie do odnoszenia gospodarczych sukcesów”. Zadziwiające stwierdzenie, jeśli porówna się ogrom zbrodni Niemiec hitlerowskich i reżimu komunistycznego w Chinach.

Podczas całej konferencji autor książki IBM i Holocaust, ewidentnie unikał konkretnych odpowiedzi na pytania. Wszelkie wątpliwości na temat jego pracy ma według niego rozwiać fakt, że zatrudnił do korekt sztab historyków. Niestety nie potrafił samodzielnie udowodnić, że tak jest w istocie, a za wystarczające argumenty uważał kopie kart perforacyjnych, na których widniały dane polskich krawców pochodzenia żydowskiego zamieszkałych na krótko przed wojną w Berlinie. Podirytowany pytaniami, ożywił się dopiero w momencie, gdy zapytany o koneksje koncernu z nazistami FORD, mógł nawiązać do swojej poprzedniej książki i określić wprost szefa tej firmy jako największego amerykańskiego nazistę.

Wywiad z Edwinem Blackiem już w poniedziaek. Zapraszamy więc po większą dawkę podobnych „rewelacji”.

nasza recenzja Ibm i Holocaust

Rafal Hubert

VN:F [1.9.17_1161]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)
VN:F [1.9.17_1161]
Rating: 0 (from 0 votes)

Marilyn Manson – Guns, God And Government World Tour

0

Czas i miejce akcji: 13 luty 2001 – Torwar, Warszawa, Polska.

Na początek informacja dla radnych miasta stołecznego Warszawy. Marylin Manson zawiódł na całej linii, podczas koncertu nie zgwałcił swojej matki, nie uprawiał sodomii z kozłem, mało tego nie wtarabanił się na scenę z klatką kurczaków, a co za tym idzie nie urwał im głów. Czekamy, aż światli radni stolicy, wystąpią z zakazem kolejnych występów artysty, argumentując swój wniosek nie wypełnieniem przez Mansona ustawowej roli antychrysta.

A teraz do rzeczy…

Rozgrzewka

Sam koncert został opóźniony z niewiadomych przyczyn o prawie dwie godziny, podczas których puszczano zgromadzonym nastrojowe piosenki The Beatels i utwory blusowe, doskonale nadające się do podgrzania publiki przed występem Gawędy, czy Mieczysława Fogga, ale raczej nie pasujące do reklamowanego jako Zstąpienie Szatana występu Marilyn Mansona. Ciepłe słowa należą się organizatorom za wplecenie do wspomnianego repertuaru utworu Helter Skelter, znanego wszem i wobec ukochanego songu Charlesa Mansona.

Ochrona

Ochrona składała się z dwóch grup, młodych i nad wyraz przystojnych policjantów z działów prewencji, którzy w perfekcyjny sposób spełniali swoje zadania, można było do nich w każdej chwili podejść, zapytać o drogę, toaletę, barek i uzyskać rzeczowe informacje. Pada mit o brutalności policji.

Druga grupa to ludzie agencji ochroniarskiej, wyróżniający się skórzanymi rękawiczkami pozbawionymi palców, wśród których prym wiódł zaopatrzony w wąsy czterdziestoparoletni drągal o oczach poszukujących celu do anihilacji, ten niewątpliwy fan Mansona, parokrotnie na oczach widowni przystawiał swe pięści do twarzy osobników którzy chcieli nieregulaminowo przekroczyć barierki oddzielające trybuny od przestrzeni pod sceną. Gratulujemy organizatorom wyboru agencji ochroniarskiej, niechaj młodzież uczy się historii na imprezach masowych i organoleptycznie przekona się, że ZOMO wykształciło kadrę potrafiącą zapanować nad tłumem małolatów.

Publiczność

Publika składała się w około 80% z młodzieży szkolnej, poprzebieranej na okazję spotkania z antychrystem. Wymalowane wzorem Króla Wieczoru twarze, przerażały, tudzież rozbawiały w zależności od ilości pracy włożonej w zdeformowanie rysów danej osoby. Królowały koszulki z podobizną Mansona we wszelkich możliwych kombinacjach, aczkolwiek dało się zauważyć bardziej oryginalne stroje, na przykład kobietę mumie, owiniętą od stóp do głów bandażami. Na sali można było zauważyć także starszych fanów Mansona, na co dzień statecznych obywateli, którzy w dniu koncertu postanowili oddać się swym najbardziej skrywanym fascynacjom. Siedzieli oni spokojnie na trybunach, poprzebierani za ojców i matki, licząc na sukces swojego kamuflażu.

Konferansjer

Przemiły pan, zajmujący się konferansjerką, ciepłym głosem informował o potrzebie zajmowania miejsc, zakazie palenia tytoniu i narkotyków, potrzebie spokoju i opanowania. Robił to z ogromną gracją i wyczuciem, dla przykładu podczas występu poprzedzającego Mansona zespołu Disturbed, przebił się swym głosem przez ścianę dźwięków płynących ze sceny w celu poinformowania wszystkich o zakazie palenia, a na koniec występu wspomnianej grupy nie poczekawszy, aż wokalista zespołu pożegna się z fanami ogłosił wszem i wobec: Proszę o udanie się na przerwę, sklepik z gadżetami znajduje się obok szatni. Brawo

Disturbed

minimal

VN:F [1.9.17_1161]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)
VN:F [1.9.17_1161]
Rating: 0 (from 0 votes)