Trzaska & Świetlicki vs Minimal Bros A.D.1999

0
118

Mikołaj Trzaska i Marcin Świetlicki to jedne z najbardziej świetlistych gwiazd muzyki ostatniej dekady. Wyjątkowo płodni twórcy, którzy wnieśli do polskiej kultury powiew świeżości i intelektualnego fermentu. Związani z najistotniejszymi projektami muzycznymi naszej sceny ostatnich lat, takimi jak Miłość, Trupy, Świetliki, The Users i Kury, że wspomnę te najbardziej znane. Współkreowali ambitne i niezależne nurty muzyczne, stając się postaciami kultowymi. Spotkaliśmy się z nimi przy okazji koncertu w warszawskim Teatrze Małym, podczas którego prezentowali materiał z płyty będącej owocem ich spotkań, zatytułowanej Cierpienie i wypoczynek. Jest ona rejestracją studyjną niezwykłego materiału koncertowego, w którym muzyczny duet Świetlicki/Trzaska nadaje nową jakość tekstom i muzyce obu artystów.

Trzaska: Żeby nie przedłużać – od razu zacznę od płyty Cierpienie i wypoczynek… Ja jestem muzyk jazzowy, a Świetlicki jest śpiewak rockowy. To trochę jest tak, że miałem ochotę na trzeci gatunek. Jestem jak znudzony mężczyzna, który spróbował już kobiet, po jakimś czasie spróbował chłopców, a teraz ma ochotę spróbować zwierząt i znalazł spełnienie. I gatunek, który razem prezentujemy, w stu procentach mnie zadowala i daje mi pełnię szczęścia, nie licząc mojego życia rodzinnego, które jest dla mnie najważniejsze.

Świetlicki: To jest przyszłość muzyki, tylko że w tej przyszłości znajdzie się Trzaska i znajdzie się Świetlicki. To jest przyszłość, która umrze razem z nami. Nie ma przyszłości, bo jednakowoż nie wiem jak Mikołaj, ale ja jestem punkowcem. Hasło – No Future – jest mi bliskie, to znaczy, że przyszłość jest, ale nie dla każdego. O! na tej zasadzie, są tysiące osób, dla których nie ma przyszłości.

Minimal Bros: Jak to jest, gdy przestaje się chodzić a zaczyna jeździć taksówką?

Świetlicki: Hmm, ja mieszkam strasznie daleko od centrum i w pewnym momencie uznałem, że żadnymi nocnymi autobusami. I jeżdżę taksówkami, chociaż mnie nie stać na nie, ale kiedy mnie nie stać na taksówki, to wchodzę do ulubionej knajpy, a mam ulubionych knajp około dwudziestu w Krakowie i mówię barmanowi, że chcę wrócić do domu i on wyjmuje pieniądze, i nie zawsze chce, żebym oddawał później. Na tym to polega, wolę jeździć taksówkami, bo taksówkarze jadą wolno, ale przynajmniej dojeżdżają na miejsce, a z autobusami różnie to bywa. W taksówce jestem sam, taksówkarz ma bezbronne plecy, ja mam nóź, sytuacja jest czysta.

Minimal Bros: Słyszeliśmy, że planujecie ogromne tournee… 😉

Świetlicki: O tak, to jest ogromne tournee, w tym roku planujemy około dwustu tysięcy koncertów, ale na razie zagraliśmy pięć.

Trzaska: Ta płyta jest wynikiem naszych doświadczeń koncertowych, jest spontaniczna i zachowuje charakter koncertów. Cała muzyka, nie licząc tekstów, powstała na koncertach i zaczęliśmy grać koncerty, zanim umówiliśmy się, jaka to będzie muzyka. Postanowiliśmy, że będzie to powstawało w robocie i dlatego nie uważam się za autora muzyki, tylko dzielę to autorstwo z Marcinem, który, choć nie umie na niczym grać, to jest muzykiem. To wyjątkowy przykład. Jeszcze tylko dodam, że na płytę zaprosiliśmy paru gości i zagra między innymi Ewa Bem…

Świetlicki: … zagra w tej bardziej inteligentnej części.

Trzaska: Dodam, iż jest to materiał przemyślany który nas dwóch z Marcinem zjednał i którym warto się podzielić.

Minimal Bros: Co z ukochanym zespołem wszystkich zbieraczy MP3? Czy The Users żyć będzie, czy umarło i się nie podniesie?

Świetlicki: Mamy kwiecień i w miesiącu kwietniu zespół Users zagra dwa koncerty. Jeżeli te dwa koncerty okażą się udane, to zespół The Users nie umrze. Ale z zespołu Users może powstać nowy zespół, bo wszystko jest możliwe, rozmyślam dużo o płycie, która byłaby hołdem dla zespołu Kryzys, gdyż w The Users wykonujemy parę numerów z repertuaru Kryzysu na naszych koncertach, nic nie stoi więc na przeszkodzie, by nagrać płytę, która byłaby hołdem dla moich młodzieńczych fascynacji. Musze podkreślić – Kryzys to taki zespół, że jak usłyszałem go na koncercie w roku 80 na w Rotundzie w Krakowie, to pomyślałem, że ja bym chciał grać w tym zespole, choć ja nic nie umiałem wtedy, ale miałem sporo entuzjazmu. Teraz nie mam entuzjazmu, ale dotknąłem już Brylewskiego.

Minimal Bros: Czy nie ma rozdarcia miedzy tymi wszystkimi projektami? To są Świetliki, Miłość, The Users i tak dalej… Czy nie jest to bolesny rozziew?

Świetlicki: To jest bardzo bolesne i wynikają z tego całkiem inne pieniądze, w każdym przypadku. I jest częstszy i ostrzejszy ból, niż podczas dziewięciu miesięcy ciąży, jak myślę.

Trzaska: Jest to bolesne, bo chciałoby się tak wiele zrobić, a życie jest za krótkie, by wszystkie plany zrealizować. Coraz szybciej to wszystko idzie i jestem przerażony, bo praktycznie taka muzyka jak punkowa przyrosła do ludzi młodych, a przynajmniej w moim mniemaniu wciąż młodych się trzyma. I jak myślę o tych czasach (Kryzysu), to wspominam siebie jako bardzo małego, który chodził na te koncerty, a teraz mam taki zaszczyt, że gramy utwory tego zespołu i grają z nami muzycy z tego zespołu, i się z nimi stykamy różnymi częściami ciała. A czasami czuję się tak, jakbyśmy dotykali mumii i że nie ominie nas zemsta faraonów, i padniemy wszyscy na grzybicę albo inny wynalazek.

Świetlicki: Ale z drugiej strony niczego bardziej pozytywnego w życiu nie doznałem. I tak się kończy gadanie o noł fjuczer…

Trzaska: Mnie się zawsze fjuczer kojarzyło z czymś nie najlepszym i zawsze marzyłem, żeby energia Miłości i wszystkich zespołów, w których grałem, była punk rockowa. Ja tęsknię za energią punk rocka, podejściem do życia. Ja pamiętam zapach tego buntu i marzę, żeby wróciła ta atmosfera, ten zapach pozytywnego fermentu.

Minimal Bros: Co sadzicie o potencjalnym Fryderyku dla Andrzeja Wajdy?

Trzaska: A dajcie mu spokój, taki był z niego świetny reżyser, a teraz robicie z niego gwiazdę pop kultury…

Świetlicki: Zwłaszcza Panna Nikt… hmm…

Trzaska: … i film o narkomanach – Kanał, bardzo fajny. Mnie jest żal Wajdy, bo jak robił spokojnie filmy, to wszyscy go mieli w nosie, ale jak dostał po głowie tym kradzionym Oscarem, nagle wszyscy zapałali do niego chorą miłością. Mnie jest go żal, bo kocham Wajdę.

Świetlicki: Wczoraj w „Tygodniku Powszechnym” zrzuciliśmy się na wódkę i przyszedł do nas Andrzej Wajda do pracy. Dałem 10 złotych na tę wódkę, a wypiłem zaledwie małą pięćdziesiątkę i mam straszny żal…

Trzaska: … ale Wajdy mi żal, bo człowiekowi, który uprawia w cichości swój zawód przez cale życie, zrobiono krzywdę. Cichy, skromny…

Minimal Bros: …i nie poszedł nigdy na układy…

Trzaska: … o tym by można było rozmawiać, bo Wajda był jakimś wentylem z dawnych czasów i dobrze, bo lepiej być wentylem niż czymś większym i grubszym.

Świetlicki: Wajda zrobił genialny film o jazzowym perkusiście, którego grał Łomnicki…

Trzaska: … ależ oczywiście, ale to nie był film o prawdziwych ludziach, tylko o czarodziejach.

rozmawiał minimal

VN:F [1.9.17_1161]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)
VN:F [1.9.17_1161]
Rating: 0 (from 0 votes)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ